Nowości  Statki powietrzne    
 


Aeronautyka.pl > Historia lotnictwa pasażerskiego (dosłownie) od kuchni

2018-03-31 Historia lotnictwa pasażerskiego (dosłownie) od kuchni

Zobacz jak zmieniały się kuchnie na pokładach pasażerskich statków powietrznych - sterowców, łodzi latających i samolotów pasażerskich.

Pierwsze kuchnie dla pasażerów lotniczych wzniosły się w przestworza wraz z gigantycznymi sterowcami Zeppelina w latach 20. i 30. XX wieku. To właśnie wtedy te lżejsze od powietrza olbrzymy weszły na regularne pasażerskie trasy.


Pierwsze lądowanie pasażerskiego Hindenburga w USA (grafika: (Wide World Photos/Minneapolis Sunday Tribune (CC))

Sterowce, niczym latający hotele, oferowały wiele przestrzeni dla załogi i pasażerów. Dlatego ich kuchnie podobne były do zwykłych kuchni na ziemi.


Kuchnia w niemieckim sterowcu pasażerskim Graf Zeppelin (grafika: Bundesarchiv (CC))

Jako pierwszy rozkładowe, regularne loty zaoferował niemiecki sterowiec "Graf Zeppelin". Latem 1931 roku rozpoczął on loty między Niemcami i Rio de Janeiro w Ameryce Południowej. Przelot nad Atlantykiem trwał 62 godziny. W marcu 1936 roku na stałej trasie z Niemiec do Nowego Jorku rozpoczął loty drugi niemiecki sterowiec "Hindenburg". Mógł on przewozić do 72 pasażerów. O żołądki pasażerów dbało nawet 5 kucharzy.


Kuchnia Hindenburga (grafika: Associated Press (CC))

Pasażerowie mieli do dyspozycji wspólną dużą jadalnię (salon). Jej ściany miały ręczne malowania na aksamicie. Za oknem rozpościerał się zaś zapierający widok mijanych pejzaży i miejscowości - sterowce bowiem latały na małej wysokości.


Jadalnia Hindenburga (grafika: Bundesarchiv (CC))

Pasażerowie byli obsługiwani przez kelnerów na stolikach pokrytych lnianymi obrusami. Posiłki, przygotowane od podstaw w pokładowej kuchni, jedzono srebrnymi sztuccami. Przy muzyce i na firmowej porcelanie.


Porcelana z niemieckiego sterowca (grafika: Michail Jungierek (CC))

Do posiłków podawano trunki jak wina, whisky czy szampan. Na stole nie brakowało nawet kwiatka. Kwiatka do kożucha. Bo to co burzyło ten wyidealizowany dziś obraz romantycznej podróży majestatycznym sterowcem to konieczność spożywania posiłku czasem w skórzanych kurtkach i futrach. Wypełnione wodorem sterowce nie miałby bowiem... centralnego ogrzewania, a wieczorem i w nocy było zimno.

"Gorąca zupa czy parująca potrawa były przyjmowane cieplej niż zimny kawior lub sałatki z kurczaka." - wspominała jedna z pasażerek sterowca.

Po posiłku pasażerowie mogli się udać do swojej kabiny, biblioteki, baru lub na papierosa do palarni.

Katastrofa sterowca "Hindenburg" w Lakehurst w maju 1937 roku zakończyła erę pasażerskich sterowców. Pasażerowie z obszernych pokładów sterowców przenieść się musieli do łodzi latających oferujących już mniej miejsca. To one wówczas zapewniały obsługę na długich, transkontynentalnych trasach (z międzylądowaniami).


Pasażerska łódź latająca typu Short Empire (grafika: Imperial War Museums (CC))

Łodziami latającymi Amerykanie latali regularnie do Meksyku, na Kubę i Bahamy. Także przez Pacyfik z San Francisko do Hangkongu. Niemcy, Włosi oraz Francuzi mieli połączenia do swoich kolonii w Afryce. Brytyjczycy zaś trasy do swoich terytoriów - do Afryki Południowej, Indii i dalej do Australii.


Kuchnia pasażerskiej łodzi latającej Boeing 314 umieszczona była pod kabiną załogi (grafika: Bill Abbott (CC))

Wydzielne kuchnie w statkach powietrznych zniknęły wraz ze zniknięciem łodzi latających. Łodzie latające były zbyt wolne i nie tak ekonomiczne (spora masa kadłuba muszącego wytrzymać wodowania) niż mniejsze, smuklejsze oraz szybsze samoloty korzystające z coraz bezpieczniejszych lotnisk. Zostały wyparte przez samoloty o napędzie śmigłowym, a potem odrzutowym korzystających z lotnisk lądowych. Zatem przez takie samoloty pasażerskie, jakie znamy dziś.

Dodatowo podróże lotnicze przestały być drogim luksusem dla wybranych. Rozpoczęła się lotnicza turystyka masowa. Wraz z nią potrzeba masowego żywienia dziesiątek tys. pasażerów.


Instalacja kuchni pokładowej w samolocie Lufthansy w 1955 roku (grafika: Sell)

Jednym z pionierów współczesnych kuchni samolotowych był niemiecki wynalazca Werner Sell (1900-1998). Już w latach 30. XX wieku zaprojektował on pierwszą kuchnię samolotową zainstalowaną w niemieckim samolocie pasażerskim Junkers Ju-52. Składała się ze stalowej kuchenki i zlewu. Po wojnie jego firma rozpocząła produkcję kuchni do samolotów oraz pociągów, aby z czasem stać się częścią koncernu Electrolux. Pamięć o konstruktorze wciąż żyje w nazwie niemieckiej firmy Sell GmbH, która oferuje kuchnie samolotowe. Jako jeden z liderów rynku dostarczyła ona już kilkadziesiąt tys. takich kuchni.


Kuchnia radzieckiego samolotu pasażerskiego Tupolew Tu-154 (grafika: Lentokonefani (CC))

W obecnym masowym lotnictwie pasażerskim, gdzie liczy się wykorzystanie każdej wolnej przestrzeni na pokładzie, nie ma już miejsca na rozbudowane kuchnie, gdzie przyrządzano by posiłki z pojedynczych składników. Współczesne kuchnie samolotowe służą do podrzewania gotowych dań, wcześniej przygotowanych na ziemi.

Kucharze zatem zeszli na ziemię. Pracują oni w centrach cateringowych (kuchniach) przygotowujących posiłki dla pasażerów. Centra te potrafią być olbrzymie. Przykładowo, przy lotnisko w Dubaju (ponad 70 mln pasażerów rocznie), działa Emirates Flight Catering zatrudniająca ponad 10 tys. osób, które na 88 tys. m2 powierzchni przygotowują ponad 180 tys. posiłków dla pasażerów ponad 130 linii lotniczych. Codziennie!

Podczas rezerwacji biletu pasażerowie mają możliwość wcześniejszego zamówienia w nich potraw wg. własnego gustu. Wykonywane są także potrawy specjalne - np. dla dzieci, dietetyczne, wegetariańskie, bez laktozy lub też zgodne z religią. Nad menu przewoźników czuwają dziś często szefowie kuchni prestiżowych sieci hoteli. Sładniki dań zaś nierzadko pochodzą z całego świata.


Załadunek gotowych dań i napojów na pokład samolotu (grafika: Renata3 (CC))

Przygotowane potrawy trafają do małych lotniczych kontenerów oraz wózków. Tuż przed lotem są one ładowane są do specjalnych ciążarówek rozwożących je do poszczególnych samolotów. Do drzwi, którymi normalnie wchodzą pasażerowie, podnoszona jest cała ładownia i przetaczane są wózki.


Posiłek wegański w izraelskich liniach lotniczych El Al (grafika: Liadmalone (CC))

Dzisiejsze kuchnie samolotowe służą głównie do utrzymania jedzenia schłodzonego (aby pozostawało świeże) oraz jego podgrzania tuż przed podaniem. Składają się na nie najczęściej małe, ale wydane moduły - np.:

  • piekarniki do podrzewania
  • mikrofalówki
  • chłodziarki
  • ekspres do kawy
  • podgrzewacz do gorącej wody
  • maszyny do napojów
  • zasobniki na jedzenie, napoje i wodę

Wykonywane są one tak, aby ważyły jak najmniej (każdy wożony dodatkowy kilogram przekłada się na wyższe zużycie paliwa). Muszą być jednocześnie wygodne (np. obsługa jedną ręką) oraz bezpieczne dla obsługi (zabezpieczenia przez popażeniem się) oraz samolotu (minimalizacja niebezpieczeństwa pożaru).

Duże samoloty pasażerskie mają kilka takich kuchni - nie tylko z przodu, czy z tyłu, ale także w środku. Podczas długich transkontnentalnych lotów wyżywić trzeba nawet kilkuset pasażerów.


Kuchnia samolotu Airbus A340 mogącego zabrać do 440 pasażerów (grafika: AcidBomber (CC))


Jedna z kuchni największego dwupokładowego samolotu pasażerskiego Airbus A380 (grafika: Andy Mitchell (CC))

Kuchnie mniejszych samolotów pasażerskich są tak kompaktowe, że umieszczone są często dosłownie w pojedyńczej szafie. Obecnie na krótkich trasach, szczególnie w liniach niskokosztowych, istnieje tendencja do dalszego zmiejszania oraz ograniczania liczby kuchni, aby na ich miejsce można było wstawić dodatkowe fotele. Dlatego królować zaczynają zapakowane butelkowe napoje, kanapki, słodkie lub słone przekąski.


Kuchnia samolotu średniodystansowego Boeing B737 (grafika: CambridgeBayWeather (CC))

Na pokładzie samolotu potrawy smakują inaczej niż na ziemi. Powód? Niższe ciśnienie w kabinie oraz suche powietrze (pobierane jest z zawnętrz). Wpływ na smak ma nawet hałas od silników. Potrawy smakują mniej intensywnie - wydają się być mniej słone, słodkie czy też przyprawione.

A co się dzieje z brudnymi naczyniami po jedzeniu? Te plastikowe trafiają do pokładowego kosza w którym są upychane do opróżnienia po lądowaniu. Zaś ceramiczne naczynia wracaja do centrum cateringowego, gdzie są myte i czyste wracają na pokład, aby znów służyć podniebieniom podróżnych.

Aeronautyka.pl na serwisach społecznościowych: